6 mar 2010

Martwa natura w malowaniu majoliki

Pewien poeta napisał, że kolory to uśmiechy natury. Myślę, że w tym olbrzymim bo mającym 52cm. diametru talerzu można znależć wiele ciepłych słonecznych uśmiechów. Będzie z pewnością świetnie się prezentował na ścianie przy stole gdzie spożywamy posiłki , bo jego kolorystyka i temat  dobrze nas nastroi.  
Ze względu na jego rozmiary, potrzebowałam całego dnia by go namalować, dwa dni żeby się wysuszył, dziesięć godzin by się wypiekł i pól dnia by się wystudził. Oprócz niezbędnego czasu zużyłam mnóstwo  farb, szczyptę kreatywnej wyobraźni i tony cierpliwości. 
Oczywiście żeby mógł powstać, trzeba go było najpierw ulepić, wymodelować, nadać kształt, wysuszyć, upiec, a następnie szkliwić, ozdobić wybranym wzorem i piec po raz drugi. To tylko  najważniejsze czynności  w dużym skrócie, ale ważne jest by każdą z nich wykonać bardzo precyzyjnie i dokładnie,  żeby uniknąć podczas wypieku ewentualnych defektów typu rozmycie kolorów, dziurki lub rysy.
By precyzyjnie rozplanować wzór i przyspieszyć sobie pracę posłużyłam się kalką, z wydziurkowanym wcześniej konturem dekoracji. Kalkę wystarczy delikatnie  przyłożyć do talerza i "upudrować" pyłem węglowym. Poprzez dziurki  pył przedostanie się na talerz i zostawi nam na nim gotowy szkielet rysunku.
Węgiel oczywiście wypali się w piecu  i nie zostawi żadnego śladu.


Jeśli jesteście zainteresowani tego typu dekoracją i chcielibyście posiadać jej kalkę, wystarczy się ze mną skontaktować zostawiając komentarz.


Ciekawe artykuły:
Wystawa malarstwa majolikowego
Sztuka znakiem czasu. 
Cenna biżuteria z kawałeczków zwykłej gliny






4 komentarze:

  1. O rany Martyniu,
    ale Ty te sliczne rzeczy robisz..
    Mozesz mi powiedziec "jak krowie na miedzy" jak to Ty robisz? Bo ja nic na ten temat nie wiem..
    Naprawde przesliczne rzeczy...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. prześliczne, jestem pełna podziwu, dla mnie na arzie krokiem nie do przeskoczenia jest piec do wypalania ceramiki albo miejsce w ktorym to mozna robic:(. Pozdrawiam z małopolskiej wsi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana Asiu i Miuu, mnie ten talerz wyjatkowo sie podobał, ale juz dawno sie sprzedał ... chyba czas bym namalowala jeszcze jeden, pozdrawiam cieplutko i dziekuje za mile komplementy:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo mi miło było trafić na ten blog. widzę rękę mistrza. Ja dopiero uczę się ceramiki, a majolika mi się marzy...czy mogłabym popytać bardziej szczegółowo przez maila? Kontakt ze mną http://arterustica.pl/ jest tam mój mail.
    Pozdrawiam i podziwiam
    Olga

    OdpowiedzUsuń